Kobiety w muzyce Edukacja artystyczna Wywiad

„Moim celem jest promowanie polskich artystów za granicą” – rozmowa z Magdaleną Szubą

Agnieszka Nowok-Zych
moim-celem-jest-promowanie-polskich-artystow-za-granica-rozmowa-z-magdalena-szuba
Magdalena Szuba, fot. Cyryl Wiechuła

Magdalena Szuba jest dyplomantką Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie w Katedrze Kameralistyki Fortepianowej. Zdobytą wiedzę i swoje umiejętności pragnie wykorzystać pomagając młodym polskim muzykom w rozwoju artystycznych karier. W branży muzycznej pracuje od 16 roku życia i do tej pory uczestniczyła w wielu projektach. W trakcie lockdownu wzięła udział w amerykańskim konkursie na najlepszą kampanię marketingową dla znanych zespołów muzycznych, gdzie została dostrzeżona przez amerykańskich profesjonalistów z branży muzycznej. Po konkursie otrzymała propozycję stażu w jednej z największych agencji talentów w Los Angeles, a już tylko jeden krok dzieli ją od studiowania w Berklee College of Music...

Agnieszka Nowok-Zych: Kiedy w Twoim życiu pojawił się moment, w którym poczułaś, że management kultury to jest właśnie „to”?

Magdalena Szuba: Tak naprawdę taka pierwsza iskierka zapału do pracy w managemencie pojawiła się już w liceum muzycznym, kiedy moja Pani Profesor zachorowała i poprosiła mnie o kierowanie swoją klasą fortepianu podczas jej nieobecności, miałam m.in. stworzyć harmonogram zajęć. Musiałam zrobić to bardzo zręcznie: mówiła mi, że nigdy tak późno nie przychodziła do pracy i równocześnie tak wcześnie z niej nie wychodziła (śmiech). Wtedy też zwróciła uwagę na moje umiejętności w kierunku zarządzania projektami i współpracy z ludźmi. Mniej więcej w tym samym momencie zaczęłam pracę w nowej siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (miałam wówczas 16 lat), gdzie mogłam obserwować pracę instytucji od tzw. „zaplecza”: działania managerów, producentów, życie za kulisami. Niemal z miejsca wszystko to mnie zafascynowało.

A.N.Z.: Studiujesz obecnie grę na fortepianie – nie brałaś wcześniej pod uwagę podjęcia studiów z zarządzania kulturą bądź na pokrewnym kierunku?

M.S.: Oczywiście, że tak. Do tej pory zdobywałam wiedzę w praktyce w tym zakresie, z drugiej strony – niezwykle ważne było dla mnie zakończenie studiów na kierunku instrumentalnym jako zwieńczenie pewnego bardzo ważnego etapu w moim życiu. W Polsce rynek managerski jest jeszcze bardzo świeży, podlega ciągłemu kształtowaniu. Dzieje się tak m.in. z powodu innego ustroju politycznego po wojnie niż np. w Stanach Zjednoczonych, dlatego też w krajach zachodnich udało się wypracować pewne mechanizmy i strategie, które pozwalają promować artystów z dużymi sukcesami.

Moim celem jest promowanie polskich artystów za granicą, jednak żeby to osiągnąć, najpierw trzeba zdobyć niezbędną wiedzę, umiejętności i kontakty poza Polską. Dlatego zdecydowałam się na Berklee College of Music, która jest pod tym względem najlepszą placówką na świecie.

A.N.Z.: Na czym zatem polegają zasadnicze różnice między rynkiem managerskim w Polsce a w USA?

M.S.: Tak jak wspominałam, rynki te rozwijały się zupełnie inaczej. Do tej pory managerami artystów w Polsce był głównie ktoś z rodziny danego artysty, podczas gdy w Stanach mamy olbrzymie agencje talentów z gronem profesjonalistów z niemal każdej dziedziny, publicystami i bookerami. To, co możemy zrobić, to poznać prawa jakimi rządzi się zagraniczny rynek i wprowadzać innowacje w polskiej przestrzeni managerskiej. To właśnie zamierzam zrobić.

A.N.Z.: Jakimi cechami wyróżnia się dobry manager kultury? W jaki sposób „zaplecze muzyczne” – przygotowanie kierunkowe, może pomóc w tym zawodzie – czy manager niemuzyk skazany jest na porażkę?

M.S.: Jest ich bardzo wiele, bo to trudna profesja. Na pewno wymieniłabym umiejętność przekonywania, współpracy z ludźmi, kreatywność, innowacyjne i otwarte myślenie, elastyczność, a z drugiej strony stanowczość. Delikatność, wrażliwość oraz empatia też są bardzo ważne, ponieważ mamy kontakt z artystami, ze sztuką.

Nie uważam, by manager niemuzyk skazany był z góry na porażkę. Uważam jednak, że bycie muzykiem w tej profesji to dodatkowy atut, ponieważ zna się potrzeby artysty z własnego doświadczenia.

Sama, będąc muzykiem, wiem, czego artysta potrzebuje, co to znaczy wyjść na scenę, ile kosztuje to wysiłku bądź czego przed koncertem nie powinno się robić. Potrafię ocenić, czy dźwięk jest prawidłowy, na próbie akustycznej jestem w stanie powiedzieć, co należy zmienić itd. Mówiąc krótko: trudno mnie tutaj oszukać. Wychowałam się wśród muzyków i od podszewki znam to środowisko, znam zarówno jego zalety, jak i wady – wiem, co można ulepszyć i nad czym można pracować.

A.N.Z.: Brałaś do tej pory udział w wielu projektach, mimo młodego wieku masz już spore doświadczenie – czego konkretnie nauczyłaś się w ramach każdego z nich?

M.S.: Podczas pracy w Dziale Promocji i Dziale Programowym NOSPR nauczyłam się pracy zespołowej na najwyższym poziomie. Pracowałam tam przy okazji I Międzynarodowego Konkursu im. Karola Szymanowskiego, gdzie byłam najmłodszą koordynatorką kategorii „Fortepian”. Nauczyłam się koordynować duży zespół, jak współpracować z mediami, planować m.in. próby dla uczestników konkursu. Z kolei podczas projektu „Baltic Artists in Development” finansowanego przez Instytut Szwedzki, gdzie znalazłam się dzięki wsparciu Instytutu Adama Mickiewicza, odbyłam szereg sesji z coachami, którzy na co dzień współtworzą wizję takich firm jak Lego czy Greenpeace. Było to dla mnie bez wątpienia przełomowe wydarzenie. Przeszliśmy wówczas bardzo twórczy proces, na koniec którego powstał nasz plan działania na następne pięć lat: nie przypuszczałam wówczas, że to, co zaplanuję, uda mi się osiągnąć dużo szybciej. Nawiązałam wtedy również sporo cennych kontaktów.

A.N.Z.: Dochodzimy do najważniejszego punktu: projektu, który miał miejsce w czasie kwarantanny i otworzył Ci drzwi do amerykańskich agencji talentów artystycznych.

M.S.: Nie jestem osobą, która potrafi usiedzieć na miejscu, cały czas szukam możliwości pozwalających mi na nieustanny rozwój. Sytuacja z wirusem uniemożliwiła mi wówczas bardzo wiele działań, wszystkie koncerty zostały odwołane. Niepodziewanie otworzyła jednak dla mnie nowe pole aktywności. Na stronie mojego wymarzonego uniwersytetu znalazłam ogłoszenie o konkursie na najlepszą kampanię marketingową dla znanych, amerykańskich zespołów muzycznych. Nie wahałam się ani chwili. Wkrótce pracowałam już online ze studentami najlepszych amerykańskich uczelni nad kreatywnymi kampaniami marketingowymi. Zostałam kapitanką jednej z drużyn. Po miesiącu przedstawiliśmy nasze pomysły jury stworzonemu z amerykańskich profesjonalistów branży muzycznej. Nasze pomysły bardzo się spodobały, a ja zostałam zauważona przez to znakomite grono. Mogę zdradzić, że po prezentacji ktoś z The Recording Academy (członkowie głosujący do nagrody Grammy) odwiedził mój profil na LinkedIn. Później okazało się, że byłam jedyną osobą z Europy biorącą udział w tym wydarzeniu. Niedługo po konkursie zaproponowano mi staż w jednej z największych agencji talentów w Los Angeles.

A.N.Z.: Berklee College of Music zawsze było Twoim marzeniem. Dlaczego akurat ta uczelnia?

M.S.: Ponieważ jest to najlepsza uczelnia muzyczna na świecie. Kierunek, na który się dostałam, jest wymieniany na szczytach list takich opiniotwórczych magazynów jak Forbes czy Billboard. Absolwenci tej uczelni zdobyli ok. 200 nagród Grammy – utwory większości z nich możemy usłyszeć niemal codziennie w radiu i telewizji. Jest to szkoła, która przede wszystkim poszerza horyzonty i otwiera wiele drzwi do kariery. Będę mogła uczyć się od najlepszych z najlepszych, np. od prawej ręki i publicystki Beyonce czy managera Justina Biebera. Zdobędę tam potrzebną wiedzę, umiejętności i kontakty, które są kluczowe w tej branży, niezbędne tym samym dla promocji polskich artystów za granicą.

A.N.Z.: Jak wyglądał Twój proces rekrutacji?

M.S.: Nie ukrywam, że był trudny i złożony. Pierwszy etap, oprócz złożenia niezbędnych dokumentów, certyfikatu z języka angielskiego i rekomendacji, wymagał od kandydatów przygotowania materiału video – krótkiej autoprezentacji z naszymi pomysłami i planami na przyszłość. Musieliśmy też napisać list, w którym uzasadniamy, dlaczego akurat my powinniśmy studiować w murach Berklee. Drugi etap stanowiła rozmowa z Dyrektorem Departamentu, podczas której szczegółowo sprawdzano wiedzę na temat rynku muzycznego, jego problemów i naszych pomysłów na ich rozwiązanie.

A.N.Z.: Jakie projekty czekają Cię w najbliższym czasie?

M.S.: Aktualnie piszę pracę magisterską związaną z managementem. Oczywiście teraz skupiam całą uwagę na znalezieniu sponsorów, którzy mogliby wesprzeć mnie w opłaceniu czynszu na studia – bez tego niestety nie będę mogła podjąć nauki w Berklee i wszystkie plany legną w gruzach. Założyłam też profil na portalu zrzutka.pl: naprawdę każda, nawet najmniejsza pomoc, może umożliwić spełnienie nie tylko moich marzeń, ale również marzeń wielu polskich artystów. Będę bardzo wdzięczna i już z tego miejsca Państwu dziękuję!

Zapraszamy do kultury przyszłości!
Jedyne takie studia podyplomowe! Rekrutacja trwa!

Opublikowano: 2021-07-05

Przeczytaj również

logowanie i rejestracja